READING

Best travel backpacks

Best travel backpacks

Nie ważne, czy jedziemy w góry, nad morze, czy ruszamy w miasto, jesteśmy nierozłączni. Ja i mój plecak. Choć przyznaję się bez bicia, przez lata byłam zwolenniczką torebek, teraz nic nie jest w stanie rozdzielić mnie i mojego plecaka. Mimo, że nie przypomina w żadnym stopniu szkolnego tornistra, nadal jest najwygodniejszą i najbezpieczniejszą opcją dla moich pleców. Zwłaszcza, gdy ruszamy na kilkunastokilometrową wyprawę. Wolę sobie nie przypominać tego jak czułam się po przespacerowaniu dwudziestu kilometrów po Nowym Jorku, z ciężką torebką na ramieniu… Nie pamiętam już dlaczego tak upierałam się przy tym noszeniu torebki, ale chyba zwyczajnie plecaki kojarzyły mi się ze szkoła, albo górskim trekkingiem. Wszystko zmieniło się, gdy szukając następczyni dla mojej wysłużonej torebki, zwróciłam uwagę, że w Vancouver sporo dziewczyn biega z całkiem zgrabnymi plecaczkami zamiast torebek…

 

Długo zastanawiałam się nad zakupem “kultowego” szwedzkiego KÅNKEN’a (1) od Fjällräven, ale widząc ile osób nosi go w Kanadzie (w Polsce również jest ostatnio bardzo popularny), zdecydowałam się na inny model tego producenta – FOLDSACK NO.1 BACKPACK (3). Wpływ na decyzję miała również pojemność plecaka i szelki, które w przypadku mojego plecaka są zwyczajnie wygodniejsze. Sprawdza się doskonale zarówno w mieście, na rowerowych wycieczkach, jako bagaż podręczny i na codzień. Bonusem jest pojemna kieszeń na laptopa i fakt że plecak jest wodoodporny (nie jest nieprzemakalny, ale mój niejedną ulewę już przetrwał). Fjällräven robi doskonałe i baaaardzo wytrzymałe plecaki. Także kto wie, może na krótsze wypady i tak na codzień, do mojej szafy trafi również zgrabny KÅNKEN, np. w jednobarwnej wersji (2). Kusząco wygląda też RUCKSACK NO.21 (4), który nada się w sam raz na dłuższe wypady.

Kolejnym kultowym plecakowym modelem jest Herschel’s LITTLE AMERICA (1). Genialny na dłuższe jednodniowe wycieczki, gdzie sprawdzą się szerokie szelki. Na codzień nie co spory jak kobiece ramiona, ale objętościowo – jak znalazł do samolotu. Kolorów i wzorów jest tyle, że można dostać niezłego zawrotu głowy. Herschel’owe plecaki są tak jak w przypadku Fjällräven’a estetycznie bardzo proste i funkcjonalne. Mi wpadły w oko jeszcze modele CITY (3), jak sama nazwa wskazuje idealne do codziennego biegania po mieście. DAWSON (2), który sprawdzi się zarówno w mieście, jak i będzie doskonałym towarzyszem na krótsze wycieczki. I troszkę większy POST (4), do którego zmieści się mały laptop. 

 

 

Pisząc o plecakach nie da się pominąć marki TIMBUK2. Może w Polsce mniej znane od dwóch powyższych marek, za oceanem od dawna robią furorę. Z wyglądu bardziej surowe, ale w środku zachwycają organizacją przestrzeni i funkcjonalnością. Najprostszy Tuck Pack  (1) z rolowaną górą prezentuje się dobrze zarówno na damskich, jak i męskich plecach. Gdybym miała wskazywać swojego faworyta, byłby to chyba Mini Custom Prospect (2), który można samemu dowolnie zaprojektować, a jego ilość kieszonek i schowków ucieszy każdego, kto kiedykolwiek zmagał się z porządkiem w plecaku… Modelem, który doskonale sprawdzi się w krótkiej podróży i w codziennych wędrówkach jest też Custom Alcatraz Laptop (3), do którego oprócz laptopa, zmieścicie absolutnie wszystko, co może okazać się niezbędne. Na większą wyprawę zabrałabym za to Clark Pack (4), który nie dość, że jest ultra pojemny (rozwija się do 42L!), to dzięki zabezpieczonemu rolowanemu wejściu jest odporny na pogodowe nieprzyjemności. Do tego plecaka można spokojnie spakować się nawet na tygodniowy wypad. 

 

 

Jeśli wybieracie się na łono natury nie ma co się oszukiwać, miejski plecak nigdy nie sprawdzi się w terenie tak dobrze, jak ten który został do tego celu stworzony. Tu nie liczy się styl i kolor, tylko to czy jest wygodny, ile pomieści i co bywa zbawienne przy podejściach pod górę – ile waży. Na własnych plecach przetestowaliśmy już różne wyprawowe plecaki i jednego jesteśmy pewni – jeśli chodzicie dużo i często na dwóch rzeczach po prostu nie warto oszczędzać. Jedną z nich jest plecak, drugą są oczywiście buty. I tak po wielu próbach i błędach, znaleźliśmy plecaki, które śmiało możemy nazwać królami górskich szlaków. Przed wami nasze ukochane Osprey’e. Ja śmigam od dwóch lat z 46 litrowym KYTE (1), który służył mi też w dłuższych trasach za bagaż podręczny. Ze swoimi licznymi kieszeniami jest bardzo pojemny, czasem aż za bardzo… i mieści się w wymiarach bagażu podręcznego (przynajmniej na transatlantyckich trasach). Bez trudu przytroczycie do niego kijki, ma też miejsce na zbiornik na wodę. Ruben wybrał trochę mniejszego  (34L) STRATOS’a (2), który towarzyszy nam w mniejszych wypadach i dzięki ciekawemu rozwiązaniu tyłu – między plecakiem a plecami pozostaje wolna przestrzeń, co pozwala oddychać plecom. Obydwa plecaki są dobrze zaprojektowane i wyważone, dzięki czemu ramiona i plecy mają szansę  przetrwać nawet kilkugodzinny marsz. W swojej ofercie OSPREY ma sporo ciekawych plecaków, od pasów biodrowych (3) i maleńkich 10L, przez 70L kobyły do noszenia domu na plecach i po dziecięce nosidła (4). Może nie należą do najtańszych, ale jeśli chodzicie sporo będzie to inwestycja, która zwróci się z każdym przetuptanym kilometrem. 

 

Wracając do bardziej stylowych opcji, bardzo sympatycznie prezentują się plecaki amerykańskiej marki EVERLANE. Są wprost stworzone do noszenia na codzień. Proste, klasyczne kształty i dobry woodoporny materiał sprawiają że są nie tylko stylowe, ale i funkcjonalne. Marka Everlane może poszczycić się, chyba jako jedna z niewielu faktem, że produkuje odzież i akcesoria tylko i wyłącznie w zrównoważony sposób, z poszanowaniem środowiska naturalnego i zapewniając godziwe płace pracownikom szwalni, które regularnie odwiedzają. Jeśli zwracacie uwagę na to gdzie i jak szyte są wasze rzeczy, możecie kupować i nosić z czystym sumieniem. Mi w oko wpadły, The Dipped Zip Backpack (1), The Nylon Square Backpack (2), The Nylon Commuter Backpack (3) i The Modern Snap Backpack (4).

Na koniec coś, co spędza mi sen z powiek od dobrych kilku miesięcy. Kupić, czy nie kupić? Czy w mojej licznej (sztuk 2 – wymienione powyżej) kolekcji jest miejsce na kolejny plecak? Jeśli tak, to w mojej szafie/ walizce chyba już nigdy nie pojawi się żadna torebka. Bo po co, skoro może wylądować tam  jeden z tych pięknych okazów. Nie wiem czy można chcieć czegoś więcej od plecaka. Plecaki MATT&NAT są eleganckie, wykonane z ekologicznej skóry (w 100% wegańskie), a poszewki są wykonane w 100%  z poddanych recyclingowi butelek PET i jakby tego było mało… są kanadyjskie! Przed Wami JULY (1), SYDNEY (2), VOLTA (3) i SLATE (4). No sami powiedzcie, jak tu wybrać jeden?

 

 

A Wy nosicie plecaki? Może trafiłyście/ trafiliście na ciekawe modele, marki? Czym kierujecie się przy wyborze plecaków? Czy tak jak my zwracacie uwagę na to z czego i gdzie są szyte?  Od jakiegoś czasu staramy się zwracać szczególną uwagę na materiały z jakich wykonane są nasze rzeczy i wybieramy to, co wydaje nam się lepsze jakościowo i możemy wierzyć, że nie szyto tego w podejrzanych miejscach. I zdecydowanie wybieramy jakość zamiast ilości, ale to już temat na osobny post.

RELATED POST

  • Też przekonuję się do plecaków, choć zwykle wolałam listonoszki i nerki, ale Herschel’owe plecaki są idealne na weekendowe zwiedzanie. 🙂
    Zauroczył mnie Little America i wybrałam sobie już nawet na ich stronie model w kolorze winetasting (co za nazwa! 🙂 ).

    • my nereczki czasem też nosimy, sprawdzają się na miejskich rowerowych przejażdżkach. wtedy, kiedy wystarczy zabrać ze sobą portfel, klucze i chusteczki higieniczne 😀 ja właśnie byłam zawsze zwolenniczką toreb w stylu “na ramię”, ale po jakimś czasie zawsze bolały mnie po nich plecy. należę do osób, które lubią być przygotowane na każdą ewentualność i zdarzało się, że oprócz prowiantu i drobiazgów dźwigałam litrową butlę z wodą, aparat i dwa dodatkowe obiektywy… nikt nie powie mi już, że torebka jest wygodniejsza niż plecak 😛 jestem ciekawa jak sprawdzi się Little America (kolor jest przepiękny!), daj konieczne znać, jak pierwsze wrażenia!

      • No właśnie, obiektywy pewnie potrafią ważyć sporo. Tez lubię być przygotowana i teraz już będę na 100% 🙂 Dam znać!

  • justti | www.hungryformore.pl

    Właśnie jestem na etapie poszukiwania plecaka idealnego 🙂 Choć to ma być wersja miejsca, mieszcząca A4, w stylu dość minimalistycznym, ewentualnie z jakąś dozą szaleństwa 😉 Nie znalazłam jeszcze takiego jaki by mi pasował (choć nie! widziałam w Cieszynie, był na wystawie, ale sklep zamknięty…). Ja jestem bardzo “torebkowa”, ale nadszedł czas, kiedy plecak jest super wygodny, wiele pomieści i do każdej stylówy pasuje. Dwie Twoje propozycje mi się spodobały (Everline/

    The Dipped Zip Backpack i Herschel’s/City), więc wezmę je pod uwagę 🙂

INSTAGRAM
follow us on instagram