Central Park

In Poznan, where we used to live for a long time, the Citadel was probably our favorite park. We rode there on bicycles and strolled long hours holding hands. At some point, we also lived near Sołacz – a park for which I have a huge sentiment. It’s where I put my first steps. And although I spent almost half of my life in beautiful Lubuskie, a great sentiment to Poznan will stay with me forever.

Another beautiful park that I can actually see when I close my eyes is Stanley Park in Vancouver. This huge patch of green in the center of the city can be walked, or biked with the sea breeze in the hair and some awesome mountain views! We have been there so many times that we already know most of the paths by heart. Each time, however, it fascinates us the same as for the first time… Especially the part where you suddenly get a blast of fresh air straight into the face and a bay with a visible Vancouver Island emerges on the horizon just in front of you.

And please tell me now how can I describe Central Park enthusiastically. We heard so much oh and oh about this place, and here we are, walking and wandering, and there is like nothing happening to us… Everything is in place – green grass, baseball pitches, monuments, fountains, lake, a big rock… We just can’t say that it was the greatest park we have stayed in, nor is it a place that you have to see while in New York. Because there are more tourists than passionate runners and because on weekends it is so crowded that sometimes you can not even go into the Park. We were there a few times, usually during a week, mostly on foot, but also crossed the park by bike. It was OK, the charm of Central Park can not be denied. The next time, we will probably look him up from above from the MET. The view from above is probably the most impressive. It contrasts beautifully with the high-rise apartments on Central Park West, which seem to drag endlessly…

As you can tell, we have an ongoing love/hate relationship with Central Park. The biggest highlight of walks through this park is Patsy’s pizza at Upper West Side (61 W 74th St, Columbus Ave & W Central Park) – New York is probably the best place to eat “white pizza”. It sims impossible, but after all, we haven’t put any weight, while living in New York…


W Poznaniu, gdzie mieszkaliśmy przez długi czas, naszym ulubionym parkiem była Cytadela. To tam śmigaliśmy po pracy na rowerach, a później spacerowaliśmy długie godziny trzymając się za ręce. Mieszkaliśmy też przez pewien czas blisko Sołacza – parku który darzę olbrzymim sentymentem. To tam stawiałam swoje pierwsze kroki w życiu. Tam po raz pierwszy bawiłam się w piaskownicy i huśtałam na huśtawce. Jeśli mieliście wątpliwości, to właśnie je rozwiewam – jakkolwiek dumnie by to nie brzmiało jestem urodzoną Poznanianką. I choć prawie połowę swojego życia spędziłam w pięknym lubuskim, to sentyment do Poznania pozostanie już ze mną chyba na zawsze.

Kolejnym pięknym parkiem, który widzę, gdy tylko zamykam oczy jest Stanley Park w Vancouver. Ten kolosalny skrawek zieleni w samym centrum miasta, który można obejść, albo objechać rowerem z morską bryzą we włosach i ten widok na góry – bajka! Byliśmy tam tyle razy, że znamy już większość ścieżek na pamięć. Za każdym razem miejsce to fascynuje nas tak samo, jak za pierwszym razem… Zwłaszcza ten odcinek, w którym nagle dostajemy podmuchem świeżego powietrza prosto w twarz i za zakrętem wyłania się przed nami zatoka z widoczną w oddali Vancouver Island na horyzoncie.

I powiedzcie mi teraz proszę, jak tu z entuzjazmem opisać Central Park. Tyle ochów i achów słyszeliśmy o tym miejscu, a tu wchodzimy, tuptamy, tuptamy i żaden okrzyk zachwytu nie pada… Niby wszystko jest na miejscu, trawa zielona jest, boiska do baseballu są, monumenty, fontanny, jeziorko, nawet głaz wielki jest… Piknik też sobie zrobiliśmy i nadal fanfar nie słychać… Nie możemy powiedzieć, że był to najwspanialszy park w jakim byliśmy, ani że to miejsce które absolutnie trzeba zobaczyć, będąc w Nowym Jorku. Bo więcej tu turystów niż zapalonych biegaczy, bo w weekendy jest tak tłoczno, że czasem nie da się tam nawet wejść. My byliśmy kilka razy, zazwyczaj w tygodniu, głównie pieszo, zdażyło się też przejechać przez park rowerem. Było OK, uroku Centralnemu Parkowi odmówić nie można. Jak będziemy mieć następnym razem trochę czasu, to pewnie spojrzymy na niego nieco z góry z the MET. Bo widok z góry robi chyba największe wrażenie. Pięknie kontrastuje z wysokimi apartamentowcami na Central Park West, które wydają się ciągnąć w nieskończoność…

Jak widzicie mamy dość mieszane uczucia co do tego miejsca. Nie będziemy nikomu odradzać spaceru tam, ale jeśli macie wybierać, idźcie na High Line. Dla nas największy highlight ze spacerów po Central Parku to chyba pizza jedzona w Patsy’s na na Upper West Side (61 W 74th St, New York, NY 1002 b/t Columbus Ave & W Central Park) – Nowy Jork to chyba najlepsze miejsce na objadanie się “white pizza”.  Powinniśmy byli nieźle przytyć po tym miesiącu… Całe szczęście, kilometrówką  pobiliśmy w Nowym Jorku sami siebie na głowę, ale powiedzcie jak tu siedzieć w jednym miejscu, skoro jest tak wiele do zobaczenia!

             

 


RELATED POST

  • justti | www.hungryformore.pl

    To wielkie szczęście mieszkać w mieście, w którym jest taki park. Oczywiście – ten o którym piszesz w Vancouver brzmi jak bajka. Ale Central Park – choć pełen turystów, jest skrawkiem zieleni, o którym niektórzy mogą pomarzyć.
    Mieszkam na południu Polski, w pięknym mieście z dostępem do gór, ale brakuje właśnie takiego parku z prawdziwego zdarzenia – z dużą ilością trawy, na której można zrobić piknik, z drzewami za którymi można się schronić przed słońcem czy fontanną, w której dzieci moczą małe stópki. Brakuje takiego miejsca, ale jako że jestem z tych co uważają, że w każdej sytuacji należy sobie poradzić, to poszukuję takich miejsc w okolicznych miastach i wsiach, no i w górach 🙂
    To chyba też tak jak z tym, że mieszkając nad morzem marzymy o górach, a będąc w górach o morzu 🙂 No nie można mieć wszystkiego!
    Pięknego dnia :*

    • chyba, że mieszka się w Vancouver 😛 a tak na poważnie, nie ma idealnego miejsca. ważne żeby cieszyć się i czerpać pełnymi garściami z tego co jest.
      mieszkanie w górach brzmi genialnie, R coś o tym wie, bo wychowywał się właśnie na Południu z górami w tle. parku w mojej miejscowości też nie było nadającego się do siedzenia i piknikowania. ja jestem nizinna i zawsze uwielbiałam leśne wyprawy i jeziora (lubuskie się kłania). teraz korzystamy i piknikujemy za każdym razem, gdy mamy okazję. uściski z Poznania!

INSTAGRAM
follow us on instagram