READING

dlaczego Vancouver jest najlepszym miastem pod sło...

dlaczego Vancouver jest najlepszym miastem pod słońcem?

Każdego roku, we wszystkich plebiscytach na najlepsze miasto do życia, Vancouver ląduje w ścisłej czołówce. Dla wielu może być to zagadką. Gdy dwa lata temu postanowiliśmy się tam przeprowadzić, wiele osób pytało nas dlaczego chcemy zamieszkać akurat tam? Na wszystkie dociekliwe pytania mieliśmy prostą odpowiedź – bo tam jest wszystko co nam się podoba, czyli góry, lasy i ocean. I tak naprawdę, to by nam w zupełności wystarczyło, jednak to co zastaliśmy na miejscu, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Z każdym dniem odkrywaliśmy nowe atrakcje, jakie zapewnia Vancity. Jeśli czytacie nas od jakiegoś czasu, to wiecie, że ponad wszystko lubimy spędzać czas na świeżym powietrzu. Nie ważne, czy jeżdżąc na rowerze, czy pieszo, poza pracą, za nic w świecie nie damy się zamknąć w czterech ścianach. I dla takich ludzi jak my, nie ma piękniejszego miasta pod słońcem. Przynajmniej my jeszcze do takiego nie trafiliśmy… Gdybyście mieli jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, czy warto wybrać się do Vancouver, choćby na chwilę, to zerknijcie na listę poniżej, albo do jednego z setki wpisów, jakie popełniliśmy na temat tego miasta. 

 

Pierwsze, co przychodzi nam na myśl, gdy słyszymy Vancouver, to góry.

Nie dość, że widać je praktycznie z każdej części miasta, to są dosłownie na wyciągnięcie dłoni. W przeciągu pół godziny możecie latem przenieść się z centrum miasta pod górski szlak, a zimą pod wyciąg. Dla amatorów zimowych sportów, mamy jeszcze lepszą wiadomość. Półtorej godziny drogi na północ, znajdziecie jeden z 5 najlepszych ośrodków narciarskich na świecie, który w lecie zmienia się w mekkę downhilowców – Whistler. Ale to nie wszystko, bo dookoła miasta rozsiane jest kilkanaście Parków Krajobrazowych (Cypress Provincial Park, Golden Ears Provincial Park, Mount Seymour Provincial Park). Jeśli lubicie górskie wędrówki, na pewno nie będziecie się nudzić!

Jeśli są góry, muszą być i lasy…

Vancouver jest otoczone tysiącami hektarów choinek i drzew liściastych. W tym dzięki wyjątkowemu klimatowi, znajdziecie tu nawet najprawdziwszy las deszczowy! Możecie przechadzać się dowoli wśród drzew wysokich na kilkanaście metrów – ścieżkami, kładkami, a nawet wiszącymi mostami! Co do jezior, jeśli marzyliście kiedyś o tych najpiękniejszych lazurowych górskich oczkach – to znajdziecie je właśnie tutaj.

Tak naprawdę miasto nie ma bezpośredniego dostępu do oceanu.

Od wielkiej wody odgradza je wyspa Vancouver i mniejsze wysepki Sunshine Coast. Ale przecież to ta sama woda… Możecie żeglować, pływać motorówką, promem, kajakiem albo na bardzo popularnym tu paddle boardzie. Gwarantujemy po drodze spotkacie, jeśli nie orki i wieloryby (czasem podpływają nawet pod samo Downtown) to na pewno foki.

Oprócz pięknej przyrody, znajdziecie tu wszystko, czego można chcieć o dużego miasta.

Są tu galerie handlowe, sklepy z pamiątkami, sieciówki i butiki wielkich projektantów. Możecie zadzierając głowy podziwiać wieżowce, albo wybrać się do kina, teatru, muzeum, czy galerii. Dla każdego znajdzie się coś wartego uwagi. Może tylko amatorzy tzw. clubbingu będą trochę rozczarowani, bo klubów nie ma tu zbyt wielu, ale nie wiem czy jest tu ktoś, kto woli spędzać weekend na dyskotece zamiast w górach…

Vancouver to miasto wprost stworzone dla pieszych.

Nawet biorąc pod uwagę siedem deszczowych miesięcy w roku, w jednym z rankingów zajmuje pod tym względem zaszczytne pierwsze miejsce. Może trochę dlatego, że w porównaniu z wieloma metropoliami jest dość kompaktowe. Oprócz tego, parki, plaże, ilość zieleni dookoła czyni to miasto idealnym na piesze wędrówki! A jak dorzucić do tego fakt, że zza co któregoś budynku wyłania się zatoka, albo góry, to zwyczajnie chce się spacerować. Nawet w strugach deszczu…

Może nie dla wszystkich podróżników jest to istotny punkt, ale dla wielu z nas kwestie etyczne i ekologiczne mają co raz większe znaczenie.

Vancouver postanowiło zostać do 2020 roku najbardziej ekologicznym miastem świata. I to naprawdę da się odczuć na każdym kroku. Mieszkańcy Vancouver segregują śmieci, w tym kompost, sprzątają po zwierzętach, korzystają z publicznego transportu i jeżdżą na rowerach wszędzie tam, gdzie się tylko da. Jeszcze nigdzie nie spotkaliśmy się z takim szacunkiem do przyrody, jak w Vancity.

Stanley Park to miejsce tak charakterystyczne i majestatyczne, że z powodzeniem zasługuje na osobny punkt.

Bo nie ma drugiego takiego parku na świecie. Ogromny, dziki, piękny. Można poczuć się tu jak w lesie, spotkać dzikie zwierzaki (np. szopy), można przejść się dookoła niego Sea Wall’em, albo okrążyć go na rowerze. Jest miejsce do gry w krykieta, siatkówkę, albo koszykówkę. Ale jedną z naszych ulubionych opcji jest po prostu usiąść na jednej z plaż i podziwiać zachód słońca.

W żadnym mieście rowerzystów nie traktuje się tak dobrze jak tutaj.

Ścieżek rowerowych jest chyba tyle samo co dróg, a kierowcy zwyczajnie szanują rowerzystów. Pewnie dlatego, że popołudniami sami przesiadają się na dwa kółka, albo robią to ich dzieci, siostry, albo babcie. Bo tutaj jeżdżą absolutnie wszyscy! Najlepsza trasa to ta dookoła Stanley Parku (najlepiej tuż przed zachodem słońca)i ta wzdłuż plaż- od Kitsilano, aż do Acadii!

Jedzenie to zdecydowanie nasz ulubiony temat.

I tak znajdziecie tu wszystko, od genialnej azjatyckiej kuchni, na czele z najlepszym ramenem w Kanadzie! Owoce morza, ryby – nie ma sprawy, w końcu jesteśmy nad Oceanem! Wegetarianie i weganie nie będą rozczarowani, praktycznie w każdej restauracji znajdziemy coś jarskiego. Dla amatorów street foodu też mamy dobrą wiadomość – w Vancouver zaraz po Portland i Nowym Jorku jest trzecią na świecie stolicą foodtrucków!

Ach, kawa… magiczny czarny nektar, który budzi zmysły i ożywia umysł.

Kawa w Kanadzie to ciężki temat. Winna temu jest kanadyjska sieć kawiarni – Tim Hortons i uwielbienie Kanadyjczyków do paskudztwa, które kawy nie przypomina, czyli double double (podwójna śmietanka, podwójny cukier!!!) Na szczęście w odpowiedzi na kawy z sieciówki, jak grzyby po deszczu pojawiły się małe palarnie kawy i genialne kawiarnie. Możemy wymieniać je do jutra, ale najbardziej godne uwagi są Revolver, Timbertrain, Matchstick, Milano i Parallel 49.

Od kilku dobrych lat w Kanadzie zapanowała moda na tzw. craft beer.

I całe szczęście, bo tutejsze małe rzemieśłniczne browary produkują rewelacyjne piwo. 33 Acres Brewing Company, Brassneck Brewery, Postmark Brewing, albo Main Street Brewing Co – to tylko kilka z przeszło 50 mini browarów w Vancity. Znajdziecie tu zarówno limitowane sezonowe odmiany, jak i prawdziwe klasyki, a to wszystko z połączenia najlepszego kanadyjskiego i europejskiego chmielu i krystalicznie czystej górskiej wody. Takie piwo nie może się nie udać!  Warte uwagi są też lekkie i orzeźwiające cydry z pobliskiej Okanagan Valley.


RELATED POST

  • justti | www.hungryformore.pl

    Po tym Waszym wpisie myślę, że hasło “rzuć wszystko i jedź w Bieszczady” trzeba zmienić! Teraz celem powinno być Vancouver (no dobra, zostańmy przy Bieszczadach, są łatwiej dostępne, ale VanCity wpisz na “bucket list” :)). Wszystkie punkty przemawiają do mnie tak bardzo! Najbardziej chyba te jedzeniowo-kawowe oraz… góry i morze! To cudowne połączenie. PS. Jak długo planujecie zostać w Kanadzie?

    • er

      wszystko składa się tam w jedną piękną i pyszną całość 😉 jeśli jest drugie takie miasto na świecie, to ruszymy w podskokach sprawdzić 😉 nas już w Kanadzie nie ma od dobrych kilku miesięcy, ale planujemy powrót 😀 w sumie w samym Vancouver mieszkaliśmy prawie 8 miesięcy i
      kolejne 8 w innych częściach Kanady 🙂

  • Czuję, że mogłabym się zakochać w tym mieście!

    • er

      a spróbuj się później odkochać 😉 dla tych wszystkich widoczków łatwo można stracić głowę 😀

INSTAGRAM
follow us on instagram