READING

money doesn’t sleep

money doesn’t sleep

After crossing the Brooklyn Bridge, there was nothing left to do but walk a little bit further. So we passed the City Hall Park, filled slowly with cheap food carts. Unfortunately, it’s such a heavily touristy part, primarily because of the proximity of the bridge. You can buy here “painted” pictures, postcards, cotton candy, french fries, and umbrellas … We headed straight to the WTC area.

The WTC is overwhelming. This is one of those places where loud laughter or screams are out of place. And interestingly, all people instinctively subdue it. I do not know what makes the bigger impression, the peace around, or the 9/11 Memorial alone – an unusual monument carved with the names of those who died that day. This is not the place to have lunch in the break from work. You might think New Yorkers tend to avoid this area, except for those who work in the WTC One, which is standing on the ruins of the Two Towers of the old Word Trade Center.

We didn’t spend there a long time; it simply was too crowded, we went to Wall Street. This part of Manhattan is probably the most cramped are of Manhattan. And it’s not easy to stroll in peace, mainly because thousands of tourists attempting to take a picture with the famous bull. But we fell in love with side, narrow alleys. With men in suits worth thousand of dollars, eating Subway sandwiches on the run! After all, money doesn’t sleep…


Po przejściu mostu Brooklińskiego, nie pozostało nam nic innego, jak ruszyć dalej. Minęliśmy City Hall Park, w okolicy którego powoli pojawiały się budy z jedzeniem, przeważały precle i hot-dogi. To taka mocno turystyczna część, głównie ze względu na bliskość mostu. Kupicie tu malowane obrazki, pocztówki, watę cukrową, frytki i parasolki… I zmierzająć w okolice WTC, minęliśmy tak bardzo niepasującą do oteczenia, że aż piękną, kaplicę St. Paul’s Chapel of Trinity Church.

Samo WTC wzbudza we wszystkich turystach cichy szacunek. To jedno z tych miejsc, gdzie głośny śmiech czy krzyki są nie na miejscu. I co ciekawe, wszyscy instyktownie się temu podoprządkowują. Nie wiem co robi większe wrażenie, ten spokój dookoła, czy sam 9/11 Memorial – niezwykły pomnik z wyrytymi imionami tych, których zginęli tamtego dnia. To na pewno nie jest miejsce, gdzie można zjeść lunch w przerwie od pracy. Nowojorczycy raczej omijają to miejsce szerokim łukiem, poza tymi którzy pracują w strzelistym One WTC, który w rekordowym tępie stanął na gruzach dwóch wież.

Długo tam nie zabawiliśmy, bo ruszyliśmy ku Wall Street. Ta część Manhattanu jest chyba najciaśniej zabudowana. Poruszania nie ułatwiają tabuny turystów, chcący zrobić sobie zdjęcie ze słynnym bykiem. Nam przypadły do gustu boczne, wąskie uliczki. Z panami w garniturach za grube tysiące dolarów, zjadającymi w biegu kanapki z Subwaya… W końcu czas to pieniądz 😉

             

             

             

 

             

             

 


RELATED POST

  • justti | www.hungryformore.pl

    Niesamowitym uczuciem musi być stanie pośród tych ogromnych wieżowców i wpatrywanie się w niebo! Mała Zosia i wielkie budynki. Ach.
    Kiedyś też tak będę stać. Pozdrowienia!

    • er

      chyba tylko jedno jest w stanie to przebić. Góry Skaliste – strzeliste, potężne, piękne. Nic tak na nas nie działa, jak zderzenie z majestatyczną przyrodą. W Nowym Jorku największe wrażenie zrobiła na nas długość ulic… Stoisz i po obu stronach ściany olbrzymich budynków, ciągnące się kilometrami!

INSTAGRAM
follow us on instagram