Dlaczego Vancouver jest najlepszym miastem na świecie?

W podróży Kanada
Wrzesień 2018
Kanada, Vancouver, w podróży
"jest tu wszystko co nam się podoba, czyli góry, las i ocean, a nawet więcej..."

Każdego roku, we wszystkich plebiscytach na najlepsze miasto do życia, Vancouver plasuje się w ścisłej czołówce, co dla wielu osób może być sporym zaskoczeniem. Gdy dwa lata temu postanowiliśmy się tam przeprowadzić, praktycznie wszyscy pytali nas dlaczego chcemy zamieszkać w mieście, o którym tak naprawdę mało kto wie więcej niż to, że deszcz pada tu przez prawie połowę roku.

Na wszystkie dociekliwe pytania mieliśmy prostą odpowiedź – tam jest wszystko co nam się podoba, czyli góry, las i ocean. I tak naprawdę, to by nam w zupełności wystarczyło, jednak to co zastaliśmy na miejscu, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania.

Z każdym dniem odkrywaliśmy nowe atrakcje, jakie zapewnia Vancity. Jeśli czytacie nas od jakiegoś czasu, to wiecie, że ponad wszystko lubimy spędzać czas na świeżym powietrzu. Nie ważne, czy jeżdżąc na rowerze, czy pieszo. Poza pracą, za nic w świecie nie damy się zamknąć w czterech ścianach. I dla takich ludzi jak my, nie ma lepszego miasta do życia pod słońcem. Przynajmniej my jeszcze do takiego nie trafiliśmy…

Gdybyście mieli jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, czy warto wybrać się do Vancouver, choćby na chwilę, to zerknijcie na listę poniżej.

Pierwsze, co przychodzi nam na myśl, gdy słyszymy Vancouver, to góry.

Nie dość, że widać je praktycznie z każdej części miasta, to są dosłownie na wyciągnięcie dłoni. W przeciągu pół godziny możecie latem przenieść się z centrum miasta pod górski szlak, a zimą pod wyciąg. Dla amatorów zimowych sportów, mamy jeszcze lepszą wiadomość. Półtorej godziny drogi na północ, znajdziecie jeden z 5 najlepszych ośrodków narciarskich na świecie, który w lecie zamienia się w mekkę downhill’owców – Whistler. Ale to nie wszystko, bo dookoła miasta rozsiane jest kilkanaście Parków Krajobrazowych (Cypress Provincial Park, Golden Ears Provincial Park, Mount Seymour Provincial Park). Jeśli lubicie górskie wędrówki, na pewno nie będziecie się nudzić!

Jeśli są góry, to muszą być i lasy…

Vancouver jest otoczone tysiącami hektarów choinek i drzew liściastych. Plus dzięki wyjątkowemu klimatowi, znajdziecie tu nawet najprawdziwszy las deszczowy! Możecie przechadzać się do woli wśród drzew wysokich na kilka, ale też kilkanaście metrów – ścieżkami, kładkami, a nawet wiszącymi mostami!

Ocean, jeziora, rzeki...

Miasto wprawdzie technicznie nad oceanem nie leży, bo od Pacyfiku dziele je Vancouver Island i mniejsze wysepki Sunshine Coast, ale przecież to ta sama woda… Wszyscy amatorzy wodnych sportów znajdą tu coś dla siebie. Możecie żeglować, pływać motorówką, skuterem wodnym, kajakiem albo na paddle boardzie. Dla mniej odważnych pozostają rejsy promami pomiędzy tutejszymi wysepkami. Gwarantujemy po drodze spotkacie, jeśli nie orki i wieloryby, to na pewno foki. Jakby tego było mało, jeśli marzyliście kiedykolwiek o tym, żeby na własne oczy przekonać się, jak bardzo lazurowe potrafią być górskie jeziora – mamy dla was dobrą wiadomość, bez problemu znajdziecie je w okolicy Vancity!

Wielkomiejskie życie

Są tu galerie handlowe, sklepy z pamiątkami, sieciówki i butiki wielkich projektantów. Możecie zadzierając głowy podziwiać wieżowce, albo wybrać się do kina, teatru, muzeum, czy galerii sztuki. Niezależne sklepiki, kawiarnie, restauracje… Dla każdego znajdzie się coś wartego uwagi. Tylko amatorzy tzw. clubbingu mogą być trochę rozczarowani, bo klubów nie ma tu zbyt wielu, ale nie wiem czy ktoś przyjeżdża tu po to, żeby spędzać weekend na dyskotece zamiast w górach…

Vancouver to miasto wprost stworzone dla pieszych

Nawet biorąc pod uwagę siedem deszczowych miesięcy w roku, co roku ląduje w pierwszej dziesiątce miast sprzyjających spacerowiczom. W kanadyjskich rankingach plasuje się pod tym względem na zaszczytnym pierwszym miejscu. Fakt, w porównaniu z wieloma metropoliami, Vancouver jest dość kompaktowym miastem. Oprócz tego, parki, plaże, ilość zieleni dookoła czyni to miasto idealnym na piesze i rowerowe wędrówki! A jak jeszcze wziąć pod uwagę fakt, że zza co któregoś budynku wyłania się zatoka, albo góry, to zwyczajnie chce się spacerować. Nawet w strugach deszczu

W żadnym mieście rowerzystów nie traktuje się tak dobrze jak tutaj

Ścieżek rowerowych jest chyba tyle samo co dróg, a kierowcy zwyczajnie szanują cyklistów. Pewnie dlatego, że popołudniami sami przesiadają się na dwa kółka, albo robią to ich dzieci, siostry, albo babcie. Bo tutaj jeżdżą absolutnie wszyscy! Naszym zdaniem najlepsze trasy to ta dookoła Stanley Parku (najlepiej tuż przed zachodem słońca) i ta wzdłuż plaż- od Kitsilano, aż do Acadii! Rower bez problemu (i bez dodatkowych opłat) przewieziecie komunikacją miejską. Tutejsze autobusy mają zainstalowane specjalne zewnętrzne bagażniki na rowery.

Jesli nie macie swojego roweru, możecie zawsze skorzystać z jednej z kilku wypożyczalni (większość jest zlokalizowana w pobliżu Stanley Parku /Deman Street i okolice). Cena za godzinę jazdy waha się w granicy 8-10 CAD – 20-30 złotych. W mieście od kilku lat funkcjonuje też z powodzeniem system rowerów miejskich. Warto pamiętać, że przepisy w Vancouver nakazują jazdę w kasku. Wwypożyczalni nie musicie się o to martwić, w cenie macie kaski, natomiast w przypadku rowerów miejskich, kask przyczepiony jest do każdego roweru, a na stacjach dostepne są ochronne higieniczne siateczki.

etycznie i ekologicznie

Vancouver postanowiło zostać do 2020 roku najbardziej ekologicznym miastem świata. I da się to odczuć na każdym kroku. Jako jedno z pierwszych miast, Vancouver wprowadziło niedawno regulacje dotyczące ograniczenia zużycia jednorazowych kubków i słomek. Mieszkańcy Vancouver segregują śmieci (w tym kompost), sprzątają po zwierzętach, korzystają z publicznego transportu i jeżdżą na rowerach wszędzie tam, gdzie się tylko da.  Znajdziecie tu rosnące jak grzyby po deszczu sklepy “no waste” i butiki zaopatrzone w organiczne produkty, etycznie wyprodukowaną odzież, czy kosmetyki. To co cieszy nas najbardziej, to fakt, że na szlakach i w parkach nie znajdziecie śmieci. Szczerze mówiąc, jeszcze nigdzie nie spotkaliśmy się z takim szacunkiem do przyrody, jak w Vancit i bardzo, ale to bardzo nam się to podoba.

Stanley Park to tak ważny punkt na mapie miasta, że zasługuje na osobny punkt

Nie ma drugiego takiego parku na świecie. Jest ogromny, dziki, piękny. Można na prawdę poczuć się tu jak w lesie, spotkać dzikie zwierzaki (np. szopy). Polecamy z całego serca chociaż raz przejść się dookoła niego Sea Wall’em, albo okrążyć go na rowerze. Jest tam i miejsce do gry w krykieta, siatkówkę, albo koszykówkę i na piknik. Ale jedną z naszych ulubionych opcji jest po prostu usiąść na jednej z plaż i podziwiać zachód słońca.

RAMEN, bo jedzenie to zdecydowanie jeden z naszych ulubionych punktów każdej wycieczki

W Vancouver znajdziecie wszystko co najlepsze, od genialnej azjatyckiej kuchni, na czele z bez wątpienia najlepszym ramenem w Kanadzie! Owoce morza, ryby ? Nie ma sprawy, w końcu jesteśmy nad Oceanem! Wegetarianie i weganie nie będą rozczarowani, praktycznie w każdej restauracji znajdziecie coś jarskiego. Dla amatorów street foodu też mamy dobrą wiadomość – Vancouver zaraz po Portland i Nowym Jorku jest trzecią na świecie stolicą foodtrucków! Jak widać na załączonych obrazkach, dla nas wizyta w Vancouver jest zawsze okazją do nadrobienia ramenowych zaległości.

Kawa, czyli "Timmies" i spółka

Kawa w Kanadzie to dla nas kontrowersyjny temat. Winna temu jest kanadyjska sieć kawiarni – Tim Hortons, zwana tu pieszczotliwie “Timmies” i uwielbienie Kanadyjczyków do paskudztwa, które kawy nie przypomina, czyli double double (podwójna śmietanka+podwójny cukier!!!). O zgrozo, 8 na 10 kaw kupowanych w kraju klonowego liścia pochodzi właśnie stamtąd. Na szczęście w odpowiedzi na kawy z sieciówki, jak grzyby po deszczu pojawiają się małe palarnie kawy i genialne kawiarnie. Możemy wymieniać je do jutra, ale najbardziej godne uwagi są Revolver, Timbertrain, Matchstick, Milano, Parallel 49 i nasze tegoroczne odkrycie, czyli Elysian Coffee.

Od kilkunastu lat w Kanadzie panuje moda na tzw. craft beer.

Bo przecież oprócz wody, nic nie gasi pragnienia po całym dniu w górach, jak zimne rześkie piwo. Tutejsze mniejsze (i większe) rzemieślniczne browary do perfekcji opanowały produkcję kraftowego piwa. 33 Acres Brewing Company (nasz numer jeden!), Brassneck Brewery, Postmark Brewing, albo Main Street Brewing Co – to tylko kilka z przeszło 50 mini browarów w Vancity. Znajdziecie tu zarówno limitowane sezonowe odmiany, jak i prawdziwe klasyki, a to wszystko z połączenia najlepszego kanadyjskiego i europejskiego chmielu i krystalicznie czystej górskiej wody.