Przyjemności – jesień

Codzienność
Październik 2018
inspiracje, jesień, książki

Coraz krótsze dni sprawiają, że spędzamy więcej czasu w domowym zaciszu, niż na świeżym powietrzu.Możecie wierzyć, lub nie, ale nam też czasem zdarzają się popołudnia z książką na kanapie, zamiast długich spacerów w strugach deszczu.

Taka jesień, jaką do tej pory obserwowaliśmy – słoneczna, ciepła, czyli klasyczna polska złota jesień, zdarza się raz na kilka lat i za chwilę ustąpi prawdziwej jesiennej szarudze. Dlatego chcieliśmy podzielić się z Wami kilkoma jesiennymi umilaczami, które sprawiają, że jest nam jeszcze bardziej przytulnie.

na(nie)wymiar

Gdy byłam dzieckiem, pamiętam jak Babcia siadała w fotelu, zakładała okulary i cierpliwie wyszywała domki, kwiaty, drzewa, całe historie. Nie miałam do tego nigdy cierpliwości, ale gdy tylko trafiłam na instagramie na na(nie)wymiar, wspomnienia odżyły i zapragnęłam chwycić za tamborek i zacząć wyszywać. Tylko spójrzcie na te cuda! Nie pozostało mi już nic, tylko odwiedzić najbliższą pasmanterię.

magazyn więc-ej

Teoretycznie jeszcze latem, bo pierwszego września ukazał się nowy numer magazynu więc-ej. Jeśli nie znacie jeszcze tego tytułu, to gorąco polecamy. Magazyn tworzą dziewczyny z Polski rozsiane po całym świecie, które mimo, że kompletnie różne, zgadzają się co do tego, że uważne życie to szczęśliwe życie. Tematem przewodnim jesiennego numeru jest podróż. Znajdziecie tu także nasz tekst o życiu i pracy w Kanadzie, gdzie uchylamy nieco rąbka tajemnicy i opowiadamy jak wyglądały nasze początki w kraju klonowego liścia. Oprócz tego Paulina z Obrazki Blondynki zabierze Was do Omanu, Kasia – Highmom opowie o miłości do motocyklisty, która zaprowadziła ją w najdalsze zakątki Europy. Znajdziecie też tekst Angeliki, która jest pomysłodawczynią magazynu o tym jak zacząć wszystko od nowa na drugim końcu świata i dużo, dużo więcej dobrej treści.

MAGAZYN „WIĘCEJ” NUMER 3 PODRÓŻ

herbata z leśnym cytatem

Jeśli mielibyśmy wybierać pomiędzy kawą, a herbatą, bez zastanowienia obydwoje zawsze wybieramy herbatę. R. wybiera zawsze zieloną, ja waham się zwykle między zieloną, a starym dobrym earl grey’em. Lubimy też bardzo ziołowe herbaty, które mają dodatkowo zdrowotne benefity. Zwłaszcza o tej porze roku. I tak mamy np. herbatę na ból gardła z ehinaceą, cynamonem, lukrecją, skórką słodkiej pomarańczy i innymi cudami, która ulży każdemu gardłu w potrzebie. Rumianek z lawendą, bzem, szyszkami chmielu, werbeną i lipą na spokojny sen. My najbardziej lubimy te od “Traditional Medicinals”, bo są w 100% organiczne i torebki herbaty są pakowane pojedynczo w papier zamiast folii. Do każdej herbaty, zamiast reklamowego logo na papierku (to coś, na końcu sznurka) dołączony jest też zawsze piękny cytat. Nasz ulubiony to “There is a pleasure in the pathless woods…”

Tatry jesienią

Wstyd się przyznać, ale w tym roku byliśmy pierwszy raz razem w Tatrach. Wprawdzie tylko na chwilę, ale byliśmy. I doświadczyliśmy polskiej złotej jesieni w najlepszym wydaniu. Poszliśmy min. na Rusinową Polanę, popatrzeć w ciszy i spokoju na Tatry. Spędziliśmy tam kilka godzin, zwyczajnie siedząc i obserwując jak jesienne promienie słońca oświetlają góry. Rusinowa, to jedno z piękniejszych i najbardziej dostępnych miejsc, z których widać panoramę Tatr. Tatry, oglądane z dołu, naszym zdaniem nie ustępują niczym Alpom, ani Skalistym.

Żeby nie było tak spokojnie, poszliśmy też na Czerwone Wierchy, czyli absolutny jesienny must see w Tatrach. W tygodniu, poza sezonem, było niezwykle. Cicho i pusto, czego się nie spodziewaliśmy. Minęliśmy się tylko z paroma osobami i jedną zorganizowaną grupą, pozdrawiając się radośnie na szlaku. Widoki absolutnie zachwyciły. Takiego krajobrazu nie znajdziecie nigdzie indziej na świecie.

Tegoroczna jesień w Polsce była zjawiskowa! Może to dlatego, że ostatnie trzy spędzaliśmy gdzieś daleko i dopadł nas sentymentalizm, ale musicie przyznać, że nie ma nic bardziej majestatycznego niż widok naszych pięknych Tatr! Jeśli będziemy jeszcze kiedyś jesienią w Polsce, z pewnością powtórzymy taki wypad.

książki

Od zawsze byłam książkowym molem, nie wyobrażam sobie życia bez książek. I choć kiedyś czytałam dużo więcej, dosłownie pochłaniałam wszystko, co najpierw podsuwała mi mama bibliotekarz, a później sięgając sama po coraz to ambitniejsze tomy.  R. sięga przeważnie po literaturę faktu, ja wybieram to, na co mam ochotę, danego dnia.  Uwielbiam reportaże – tu króluje Wydawnictwo Czarne. Obecnie do przeczytania czeka w kolejce kilka pozycji z ich amerykańskiej serii, ale o tym więcej za jakiś czas. Gdy wypadnę z rytmu, wspomagam się zawsze czymś lżejszym, czyli literaturą piękną. I tak ostatnio wpadło mi w ręce kilka ciekawych pozycji.

Pierwszą z nich są Kroniki Portowe Annie Proulx. Mój egzemplarz pamięta jeszcze czasy studiów i nie czyta się dobrze, bo to wersja kieszonkowa. Ale miałam wtedy ograniczony budżet i mocne postanowienie, kupienia i przeczytania co najmniej jednej nie “szkolnej” książki w miesiącu. Mimo to, pochłonęłam ją w mgnieniu oka. To historia doświadczanego przez życie człowieka, który odnajduje swoje miejsce w nieoczekiwanym miejscu. W małej, trudno dostępnej wiosce, na wybrzeżu Nowej Fundlandii.

Kolejną jesienną pozycją są “Ostre przedmioty” autorstwa Flynn Gillian, o których zrobiło się głośno za sprawą serialu produkcji HBO. Adaptacji telewizyjnej jeszcze nie widziałam, ale książka jest rewelacyjna. Trzyma w napięciu, postacie są ładnie naszkicowane, a zakończenie przewrotne, choć mroczne. W sam raz do przewertowania przed Halloween – lekkie koszmary gwarantowane.

Na deser słodko-gorzka historia Eleanor Oliphant, która ma się całkiem dobrze. Honeyman Gail stworzyła postać kobiety tak bardzo niedopasowanej społecznie, jak tylko można to sobie wyobrazić. Ubiera się inaczej, zachowuje się inaczej, myśli inaczej… Nie ma przyjaciół, ani nawet znajomych. Ale pozornie nieistotne wydarzenie, wywoła prawdziwą lawinę zdarzeń w życiu Eleonor. I jej życie nigdy już nie będzie takie samo. Ta książka to balsam dla duszy wszystkich wrażliwców, którzy będą kibicować bohaterce z całego serca, żeby odnalazła szczęście. Jest zabawna, niekonwencjonalna i fragmentami bardzo wzruszająca.

Zwyczajne spacery po lesie

Poza wypadem w Tatry i kilkoma innymi górskimi (o których opowiemy niebawem) staramy się kilka razy w tygodniu uwolnić się od zgiełku miasta i odwiedzamy pobliskie lasy i jeziora. Wielkopolska i Lubuskie, które jest na wyciągnięcie ręki, to dla nas nieskończona ilość spacerowych inspiracji. Nawet gdy jest pochmurnie i wietrznie, pakujemy termos z herbatą, ciepłe czapki i ruszamy pooddychać świeżym powietrzem.

Jesteśmy ciekawi, czy Ty też masz swój sposób na jesień. Zaszywasz się w domowym zaciszu, czy nie straszny ci deszcz i na własne oczy oglądasz zmieniające się pory roku?