Promem na Vancouver Island

W podróży Kanada
Listopad 2018
Kanada, Ocean, Vancouver
"nasze oczy na przemian cieszą ośnieżone górskie szczyty, tysiące choinek i niemalże bezkresny błękit szumiącego oceanu…"

Kanada kojarzy się wszystkim zazwyczaj ze srogą zimą, Górami Skalistymi i syropem klonowym. Ale możecie nam wierzyć, ma do zaoferowania zdecydowanie dużo więcej. Przekonujemy się o tym za każdym razem, gdy tam lądujemy. W tym roku spędziliśmy tam kolejne kilka pięknych miesięcy i udało nam się spojrzeć na kraj klonowego liścia z trochę innej perspektywy.

Vancouver traktujemy jak swój drugi dom. Spędziliśmy tu kilkanaście miesięcy naszego życia. Znamy miasto prawie jak własną kieszeń, mamy swoje ulubione miejsca, do których chętnie wracamy. Przed tegorocznym wyjazdem snuliśmy plany o kolejnych długich wędrówkach i zdobywaniu nowych górskich szczytów.

Jednak los lubi płatać figle i tym razem jedno z nas leciało do Kanady o kulach, z wizją spędzenia sporej części naszego dwumiesięcznego wyjazdu, w pozycji horyzontalnej.

Całe szczęście, Vancouver to nie tylko góry. Korzystając z faktu, że miasto leży nad zatoką (połączoną z Pacyfikiem), tym razem gdy tylko mogliśmy zacząć spacerować, sporo czasu spędziliśmy, nie wspinając się, a pływając…

Gdy trzy lata temu pierwszy raz wsiedliśmy na prom płynący do Nanaimo, od razu złapaliśmy promowego bakcyla. Bo jak tu nie zachwycić się, gdy nasze oczy na przemian cieszą ośnieżone górskie szczyty, tysiące choinek i prawie bezkresny błękit szumiącego oceanu…

Dlatego na pytanie to co robimy w ten weekend? Odpowiedź mogła być tylko jedna – płyniemy! I tak pływaliśmy promami w każdy weekend. Odwiedzaliśmy mniejsze i większe wysepki. A jest ich tu tak wiele, że co tydzień mogliśmy odkrywać inną!

Gdy tylko prom wypływał Horseshoe Bay (z ang. Zatoka podkowy) zajmowaliśmy zawsze miejsce na tzw. słonecznym pokładzie. I nie schodziliśmy z niego, aż do ostatniej minuty. Spędzenie tych kilku godzin w środku, wydawało nam się kompletnym marnotrawstwem. Bo czy można nie chcieć czuć tego cudownego chłodnego powietrza na twarzy? Powietrza, w którym mieszają się wszystkie zapachy wybrzeża. Wiecie jak oszałamiająco pachnie mieszanka słonej, morskiej wody z tysiącami świerkowych drzewek, które pokrywają okoliczne góry? Gdy wypływaliśmy rano, pachniały tak rześko, że z powodzeniem zastępowały poranną kawę. A teraz wyobraźcie sobie to samo powietrze, ale rozgrzane lipcowym słońcem… Pachnące jeszcze intensywniej sosnową żywicą i solą. Takiego zapachu się nie zapomina…

Dla tych, którzy lubią podziwiać morskie widoczki, ale wolą posiedzieć sobie w przytulnym ciepełku, znajdzie się miejsce pod słonecznym pokładem. I chociaż niełatwo o miejsce w pierwszym rzędzie, to miejsc z widokiem jest na promie pod dostatkiem. Jak się przekonaliśmy podczas ostatniego z kursów, na promie jest nawet wifi. Ale kto by się interesował internetem, skoro można po prostu patrzeć przed siebie. Po cichu liczymy, że za którymś razem oprócz figlarnych foczek zobaczymy gdzieś w oddali wieloryby…

Choć nie jest to może najpopularniejszy sposób spędzania czasu w Kolumbii Brytyjskiej, to polecamy z całego serca wszystkim entuzjastom przebywania na świeżym powietrzu. Zamiast wybierać się na jeden z popularnych szlaków, popłyńcie na którąś z wysp. Bo rejs promem to przeciez tylko wstęp do kolejnych przygód! Wyspy, wysepki, każda z nich kryje niejedną niespodziankę w postaci pięknych szlaków i zjawiskowych widoków.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Promem na Vancouver Island najłatwiej dopłynąć z Horseshoe Bay do Nanaimo.  Przeprawa trwa 1.40 h (30 mil morskich).

Bilet w jedną stronę dla osoby dorosłej kosztuje $17.20  (około 50 PLN), jeśli wybieracie się samochodem trzeba doliczyć kolejne $58 (170 PLN) + bilet dla każdego z pasażerów.

Promy kursują kilka razy dziennie, ale jeśli wybieracie się autem, nie radzimy czekać na ostatni prom. Ilość miejsc dla samochodów jest ograniczona i trzeba liczyć się z tym, że możecie zostac zawróceni i będziecie musieli czekać na kolejny prom następnego dnia.

Do Horseshoe Bay najprościej i najszybciej dostać się ekspresowym autobusem z centrum miasta  – Horseshoe Bay Express 257, który kursuje  Westbound W Georgia St.   Bilet na taki autobusowy express kosztuje $2.95 (8,50 PLN) .

Tu możecie sprawdzić – rozkład przepraw promowych.

Oprócz Nanaimo, z Horseshoe Bay  można dopłynąć też np. na Bowen Island – jedną z naszych ulubionych małych wysepek, albo do Gibsons – miejscowości, do której mimo iż jest położona na lądzie, jedyna prowadząca droga to właśnie ta promowa…